Rzeczywiscie , nic sie Konradowi nie zmienilo. I nie rozumiem co on tu w tym dziadostwie robi?
Wracaj do Polski jak najszybciej i nie obrazaj kraju, ktory Cie przyjal. Chyba ani Cie tu nikt sila nie sciagal ,ani sila nie trzyma.
Rzeczywiscie , nic sie Konradowi nie zmienilo. I nie rozumiem co on tu w tym dziadostwie robi?
Wracaj do Polski jak najszybciej i nie obrazaj kraju, ktory Cie przyjal. Chyba ani Cie tu nikt sila nie sciagal ,ani sila nie trzyma.
Sorry ze off - topic zrobie
Kilka razy juz wyjasnialem co mnie tu trzyma, chyba nawet w punktach.
Przyjechalem wczoraj z lotniska na Southern Cross Station, tam dach zarwany, woda sie leje do srodka na peron 9 i 10. Peron zamkniety, akurat rozklad jazdy podaje, ze moj pociag jest z tego peronu, jakis pilnowacz mowi ze pociagi tych zamknietych peronow 9 i 10 odjezdzaja z innych ale on nie wie z ktorych. Kasa zamknieta zeby sie zapytac. Nikt nic nie wie. Ot typowy australijski porzadek. Jest sie z czego cieszyc, ze taki bajzel jest z miescie, ktore do niedawno bylo najlepsze na swiecie, ze wzgledu na m.in. infrastrukture. Po drodze do domu jeszcze musialem brac rail replacement bus bo tam znow cos sie stalo w tej wspanialej infrastrukturze
To co tu sie dzialo w Melbourne przez ostatnie dni jak mnie nie bylo? Az tak zle bylo?
Iles sklepow zamknietych z powodu dziur w dachu i wody lejacej sie do srodka.
Wiem ze sie dopytujecie dlaczego tu siedze ponad 2 lata skoro mi tak zle. Tylko tak sie zapytam, dlaczego jednoczesnie dogryzania sa komus kto sobie dal spokoj z Australia po 3 miesiacach pobytu. Szczegolnie to na australinku jest widoczne, tam sa takie zapytania/dogryzania - "a co Ty mozesz wiedziec jak tylko 3 miesiace byles?". Czyli sprowadza sie to do tego, ze taki co sobie wyjechal z australi po 3 miesiacach bo mu sie nie podobalo, slyszy ze siedzial za krotko bo co ona tam wie po 3 miesiacach. Zas taki kto siedzial dluzej (jak np. ja) slyszy - "a czemu nie wyjechales wczesniej?".
Juz sie dowiedzialem co tu bylo w ostatnie dni - jakas wieksza wichura z niezlymi opadami, i juz wiem z pracy ze sporo service calls na mnie czeka jezdzic i naprawiac na dniach.
Wiem ze sie dopytujecie dlaczego tu siedze ponad 2 lata skoro mi tak zle.
Ja nie myślę, ze ci tu źle. To jest bardzo przyjemny kraj w końcu.
Po co miałbyś wracać do Polski czy UK? Tam takich marudów jest na pęczki, nikt się nawet nie odwróci. Tutaj zaś jesteś niemal gwiazdą.
Dołączyła: 12 Sty 2006 Skąd: z dalekich przedmieść
Wysłany: 10-03-2010, 10:46
Konrad, ja od zawsze twierdze, ze Australia nie jest krajem dla kazdego. Czyli jednym tu sie podoba i bedzie dobrze a innym nie. Tak samo jak z tysiacem innych miejsc na ziemi. 3 miesiace to moze jednak za malo, zeby poznac jakis kraj. Ale z drugiej strony, kilka lat (ile Ty tu juz jestes?) "zeslania" jak sie komus nie podoba, to zdecydowanie za duzo. Juz Ci kiedys pisalam, ze jak rzeczywiscie MUSISZ tu zostac, to czy nie lepiej byloby jednak przezyc ten czas nieco bardziej optymistycznie? I zamiast narzekac na wszystko, lacznie z burza, sloncem itp, znalezc kilka rzeczy jakie Ci sprawia radosc?
Tak na marginesie, ja to juz zdecydowanie powinnam przestac czytac Twoje posty, bo zaczynam myslec o Tobie w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Wczoraj u weterynarza np. dowiedzialam sie, ze 29% kotow w WA jest nosicielami kociego wirusa AIDS. Od razu pomyslalam" O matko! Jakby Konrad sie dowiedzial.... "
em
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach